* Violetta *
- Już prawie wszystko - powiedziała smutna Fran - Violu jesteś pewna, że chcesz wyjechać ?
- Tak... Chce odpocząć i sobie to wszystko poukładać - powiedziałam i wytarłam łzy - Ale obiecuję ci że na pewno przyjadę na twój ślub - złapałam ją za rękę i się uśmiechnęłam.
- Wiem Violu ale nie widzieć się z tobą 11 miesięcy to będzie koszmar- powiedziała smutna. Po chwil dostała sms. Gdy go przeczytała jeszcze bardziej posmutniała.
- Fran coś się stało ? -zapytałam przerażona
- Ślub został ponownie przesunięty. Odbędzie się za 19 miesięcy.
- To moja dziecina będzie już miała nie cały roczek... Bardzo mi przykro - powiedziałam i przytuliłam Fran.
- To w którym ty jesteś miesiącu?
- Wczoraj zaczął się drugi miesiąc - uśmiechnęłam się.
- Ojej nie wiedziałam - uśmiechnęłam się - może poniesie obrączki ? Siostrzenice Marca jej albo jemu pomogą? To jak zgadzasz się?
- No dobrze ... O ile nie będzie płakało. Spróbuję przyjechać tak 3 dni przed twoim ślubem to spróbujemy - powiedziałam i się uśmiechnęłam a Fran mnie mocno przytuliła. Nagle do pokoju wszedł tata.
- Violu.. Federico po ciebie już przyjechał - powiedział ze smutkiem.
- Dobrze już idę tylko się pożegnam ze wszystkimi - powiedziałam a tata smutno kiwnął głową i wyszedł.
Zeszłam na dół i poszłam się pożegnać z Ramallo i Olgą. Wszyscy zaczęli płakać łącznie ze mną i Fran.
Frde wszedł do domu i wziął moją walizkę i zaniósł ją do auta. Podeszłam do taty a on mnie mocno przytulił.
- Kocham cię tato - powiedziałam smutna.
- Ja ciebie też kochanie.. Tylko pamiętaj się odzywać i wieczorami będziemy rozmawiali przez internet video dobrze ?
- Dobrze tatusiu - powiedziałam. Gdy wyszłam z domu zobaczyłam Leona stojącego przed domem, był bardzo smutny.
* Leon *
Nie mogłem się pogodzić z tym że Viola wyjeżdża. Jaki ja jestem głupi ...
- Violu ...- podszedłem do niej- Bardzo cię kocham i przepraszam ... Przepraszam - powiedziałem ze łzami w oczach.
- Leon ja też cię bardzo kocham... Wylatuję bo chcę odpocząć i sobie to wszystko poukładać....
- Czyli nadal jesteśmy razem - powiedziałem
- Nie tego nie powiedziałam ...- łzy zaczęły jej spływać po policzkach.
- Obiecaj mi tylko jedno ...- wytarłem jej łzy - obiecaj że się jeszcze zobaczymy... I proszę cię napisz kiedyś do mnie albo zadzwoń... - powiedziałem smutny
- Obiecuję ci że się zobaczymy... - przytuliłem ją .
- Do widzenia Leon - powiedziała i wsiadła do auta. Federico odjechała a ja tylko rozpłakałem się.
* Violetta *
Jak tylko auto ruszyło rozpłakałam się i widziałam w lusterku jak Leon łapał się za głowę i płakał. Fede złapał mnie za rękę.
- Wszystko się ułożysz... zobaczysz - pocieszał mnie.
- Mam taką nadzieję - powiedziałam cicho.
* German *
Mojej Violi już nie ma w domu. Gdy odjechała usiadłem na kanapie i zasłoniłem twarz dłońmi. Nagle poczułem jak ktoś obejmuje mnie.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała moja żona - Viola niedługo wróci, a zresztą obiecała ci że będzie dzwonić do ciebie. - powiedziała troskliwie.
- Tak masz rację Angie. Tylko ja ją bardzo kocham i nie chce żeby była daleko ode mnie - powiedziałem wstrzymując płacz.
- Wiem kochanie wiem ..- powiedziała i mnie mocno przytuliła.
* Leon *
Pojechałem załamany do domu. Od razu poszedłem do salonu i łzy same mi zaczęły lecieć.
- Dlaczego ja jej to zrobiłem... Jaki ja jestem głupi... Jeszcze będziemy mieli dziecko... Zawiodłem ją i nasze przyszłe maleństwo ... - powiedziałem sam do siebie.
* Violetta *
~kilka godzin później~
Wyszłam z samolotu i kierowałam się z Fede w kierunku wyjścia. Nadal byłam smutna i załamana. Szłam rozmyślając o Leonie i o naszym przyszłym dziecku. Nagle z kimś się zderzyłam i upadłam na ziemie. Z rąk wyleciał mi moja torebka.
- Ałć ... - powiedziałam.
- Przepraszam nic ci nie jest ? - powiedział nieznajomy.
- Nie nic mi nie jest ... ale gdzie moja torebka. Pomógł byś mi ją znaleźć ? - powiedziałam przerażona.
- Mam na imię Diego i tak pomogę ci ją znaleźć. A ty jak masz na imię.?
- yy.. Violetta . - powiedziałam
- Śliczne imię .. - uśmiechnął się - proszę o to twoja torebka Violetto.
- Dziękuję - wzięłam walizkę.
- Poczekaj pomogę ci. - powiedział Diego.
- Dziękuję ... - wziął moją walizkę i kierowaliśmy się w kierunku drzwi.
-Na jak długo tu przyjechałaś? - zapytał.
- Nie wiem ale tak około półtora roku tu będę.
- O to fajnie. Wiesz wpadł mi do głowy taki pomysł..
- Diego zanim coś powiesz to od razu mówię że nikogo nie szuka..- nie dokończyłam.
- Nie nie oto mi chodzi. Po prosty myślałem żeby od czasu o czasu się spotkać bo nikogo tu nie znam oprócz ciebie od 5 min - zaśmiał się.
- Aha okej dobra masz tu mój numer i dzwoń jak byś się chciał gdzieś przejść- muszę przyznać że nawet mi poprawił humor ale tak odrobinkę . Zobaczyłam stojącego Fede przy drzwiach który się ze mnie śmiał.
- To cześć - powiedział Diego.
- Pa i dziękuję za pomoc - pomachałam mu.
- A ty z czego się tak śmiejesz - zapytałam z uśmiechem Fede.
- A bo przyjeżdżasz do obcego ci miejsca i już od razu spotykasz osobą której się spodobałaś -zaczął się śmiać.
-Ale przecież ja mu się nie podobam i on mi też - powiedziałam.
- Może on tobie nie ale ty jemu tak - uśmiechnął się.
Zastanowiłam się chwilę nad tym.
- Wiesz może lepiej już chodźmy jestem zmęczona - rzuciłam.
- Okej jak chcesz - powiedział śmiejąc się.
~.~
Z tym Diegiem tak mi przed chwilą do głowy przyszło. :) Następny rozdział dodam jeszcze dzisiaj tak za godzinkę może dwie :) Proszę was o komentowanie ;** Ciekawe co się stanie pomiędzy Diegiem a Violą... xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz